TerapiaBieszczady

Opinie

Cześć.
Nie będę opisywał swojego przypadku bo to nie ma większego sensu. Chciałbym powiedzieć o tym co wyniosłem co sobie uświadomiłem.

Wielu rzeczy jako ludzie nie jesteśmy nauczeni. Każdy z Nas miewa jakieś problemy jeden takie drugi inny – ale co Nas łączy? To, że nie potrafimy sobie w zdrowy sposób z tymi przeciwnościami losu poradzić sąd często sięgamy po pozorne wspomagacze które tylko Nas pogrążają.

Z terapii Bieszczady przede wszystkim można wynieść umiejętność zdrowego, radosnego, optymistycznego patrzenia na życie i na każdą minute tego życia. Zrozumiemy tam jak nauczyć się cieszyć z tego co mamy – mimo że sąsiad ma więcej. Nauczymy się tam wszystkiego co Nam potrzebne do tego by nie szukać ukojenia w czymkolwiek… Nauczymy się przede wszystkim jak żyć, jak żyć radośnie, szczęśliwie i wyciągać z tego Naszego życia te każde najmniejsze pozytywne rzeczy. Co to Nam da? Otóż da Nam to wszystko czego Nam brakuje by żyć bez nałogów. Oszukujemy się dłużej bądź krócej… Ale tak na prawdę nie umiemy żyć i czerpać z tego życia maksymalnie.
Pojechałem ze skrajnym pesymizmem wspomaganym co parę lat o różne używki by się psychicznie podnieść – podnosiłem się na chwilę. Teraz się podnoszę, codziennie rano bez używek, przy kawie, kanapce i nawet z deszczowa pogoda – i gwoli jasności w terapii Bieszczady otrzymujemy narzędzia i krótka obsługę ich – od Nas zależy co z nimi zrobimy i jak będziemy dalej żyć po, nie wyjdziecie stamtąd z gwarancją że się uda i będzie suoer- przecież Nasze życie zależy… tylko od Nas samych od nikogo innego prawda?
POLECAM. Ośrodek nie jest typowym ośrodkiem uzależnieniowym. Tam uczymy się po prostu żyć. Brzmi to prosto i bardzo prymitywnie ale w trakcie terapii przekonacie się że żyć (jak mówiłem) – żyć trzeba umieć. 🙂
Dziękuję całej grupie wszystkim osobom pracującym w TB bardzo było mi miło spędzić z Wami czas, na pewno kiedy tylko będę w pobliżu będę odwiedzał – jesteście swojakim punktem zwrotnym w życiu wielu ludzi… Piąteczka. N.

Skrajny pesymista N

-

Poznań

Na temat „Terapii Bieszczady” wypowiedziałem się tutaj 24 lipca 2017, a więc 2 lata 1 dzień temu. Była to opinia napisana świeżo po powrocie, a więc jeszcze w tym stanie euforii…

Podejrzewam, że większość czytających te opinie to ludzie, którzy w chwili obecnej mają dwie drogi – tą krętą, ale naprawdę piękną i męczącą Pętle bieszczadzką, albo prostą jak strzała autostradę do… zakopanego (i to nie chodzi i miejscowość turystyczną). Pewnie wielu czytających te opinie zastanawia się i co dalej? Ilu się udało, a ilu nie? Jak wygląda życie później?

Nie odpowiem Wam na pytanie ilu się udało, a ilu nie, bo zwyczajnie nie wiem. Nie wiem również co kto rozumie przez słowo „udało się”. Ciężko jest nawet stwierdzić czy mi się udało. Wiem, że w tym momencie tak, ale co będzie jutro??? Nie wiem…

Po powrocie szybko wróciłem do życia, czyli praca dom, zakupy. Nie robiłem sobie jakichkolwiek taryf ulgowych. Nie poszedłem na AA, nie szukałem terapeuty, bo uważałem, że tego zwyczajnie nie potrzebuję. Byłem i jestem w stały kontakcie z Ewą, Mirą czasem Amandą i to jak na razie mi wystarcza. W pierwszym roku dużo czytałem o uzależnieniach, ale na chwilę obecną troszkę mi się to przejadło…

Dom. Wszystko jest jak było poza tym, że w domu alkoholu się nie używa (brak kieliszków, kufli). Jeżeli nie pasuje to komuś to ja go nie zmuszam do przebywania ze mną i drzwi zawsze są otwarte.

Znajomi. Ja podzieliłem ich na tych którzy widzą i nie wiedzą o mojej terapii. Ci co wiedzą to akceptują to i nie ma problemu, a Ci co nie wiedzą na początku próbowali mnie namawiać na wypicie z nimi. Po kilku próbach zwyczajnie odpuścili i nie zapraszają mnie co w konsekwencji doprowadziło do utraty kontaktu.

Samopoczucie. Jak to w życiu raz jest lepiej, a raz gorzej. Nie doszukuję się na siłę głodów alkoholowych i nie rozpamiętuje ich. Zdarzają się sytuacje w których zapach alkoholu wprawi moje ślinianki w małą Niagarę, ale wtedy zwyczajnie odchodzę.

Alkohol. Wiem, że go uniknąć się nie da. Nie mogę ciągle przed nim uciekać, bo kiedyś i tak wpadnę na niego za rogiem. Jeżeli jest impreza to na niej jestem, jeżeli czuję że mi przeszkadza to wychodzę. W sklepach na początku świadomie omijałem półki z alkoholem, teraz jakoś automatycznie tam nie chodzę. Z alkoholem nie walczę, bo on był, jest i będzie. Nikogo również nie nawracam ani nie uświadamiam o skutkach picia. Alkohol nie zniknie z tego świata, ale ja dzięki Terapii Bieszczady nauczyłem się wybierać takie drogi, aby go unikać. Nauczyłem się żyć bez niego, a przede wszystkim w końcu być sobą…


Na więcej zapraszam na www.man-el.viktorianie.pl

M@niek

Wielkie podziękowania dla całej kadry. Minęło pol roku jak wyjechałem z Hoczwii . Gdyby nie wy pewnie bym skończył w szpitalu lub na cmentarzu. Dziękuje mojej terapeutce Amandzie oraz Marysi (jesteście świetne w tym co robicie) oraz Mirce i Piotrowi za wsparcie, rozmowę i rade już mniej formalnie po zajęciach. Moze przeczyta to ktoś z stycznia 2019 r. Dzieki i życzę Wam sukcesów w życiu i zdrowieniu.
Rada dla tych co wychodzą utrzymujcie kontakt ze sobą , korzystajcie z wspólnot AA, NA kontynuujcie terapie indywidualna i chwytajcie każdą dostępną pomoc.

Krzysztof

-

Leżajsk

W Hoczwii udało mi się zacząć nowe lepsze życie – można powiedzieć , że narodziłem się na nowo, wyrwałem się z zaklętego "pijanego" kręgu . . . W tym miejscu powiedzenie "a może by tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady" nabrało dla mnie nowego, głębokiego wymiaru. Cudowni gospodarze Mira i Wacek, którzy mają prawdziwą misję niesienia pomocy cierpiącym uzależnionym, doskonała kadra terapeutów przekazujących wiedzę o uzależnieniu, znakomita kuchnia Eli i Pauliny, wspaniała atmosfera sprzyjająca zdrowieniu w pięknym otoczeniu bieszczadzkich lasów. Polecam wszystkim, którzy wciąż jeszcze cierpią i nie potrafią sobie sami poradzić z chorobą . . . Zatem jeżeli jesteście gotowi rzucajcie wszystko w cholerę i jedźcie w Bieszczady do Hoczwii!

Jurek

-

Kraków

Gdzieś w Bieszczadach,
a dokładniej w Hoczwi,
znajduje się wyjatkowy ośrodek,
który każdego ugośći.
Jak to każdego?
Nasuwa się pytanie.
A właśnie tak to drodzy panowie i panie.
Jest to ośrodek dla ludzi z problemami,
które po pobycie w nim rozwiążecie sami.
Tam każdy receptę na szczęście dostanie,
Musi tylko chcieć działać, uwierzyć,
a szare, pełne smutku życie,
szczęśliwym się stanie.
Mira i Wacek którzy ośrodek prowadzą,
wspaniali ludzie,
którzy kazdemu dobrą radę dadzą.
Są extra terapeuci,
którzy nie krytykują.
Kochają swoją pracę
I dobrze się w niej czują.
Każdy z nich jest inny,
lecz cel mają wspolny.
Pomoc kazdemu,
z problemem trudnym.
Ela z Pauliną na pewno zadbają,
by twoja obecna waga mitem się stała.
Pyszne jedzonko gotują,
dogodzą kazdemu,
nawet najbardziej wybrednemu.
Zadbają o to aby w czasie pobytu wasz brzuch byl stale pełny 😉
A więc jeśli nałogi tobą zawładneły,
nie czekaj na nic,
walizkę pakuj,
i jedź do Hoczwi.
Tam ciężko pracuj,
skup się na sobie,
na swoich problemach.
Z pomocą ludzi,
tam pracujących,
odkryjesz siebie,
głębie twego problemu
I znajdziesz sposób na rozwiązanie.
A jeśli do terapii,
sumienie się przyłożysz,
to ci gwarantuje,
że życie cudowne od nowa sobie ułożysz.
Z pozdrowieniami dla Wszystkich obecnych od 10.02.2019 do 10.03.2019 Karol 😉

Karol

Minęło 6 tygodni od mojego przyjazdu do Hoczwi. Dzień, w którym trafiłem na stronę terapiabieszczady.pl był dla mnie dniem pełnym strachu, wstydu, bólu fizycznego i psychicznego. W efekcie, z perspektywy czasu, pozostanie jednym z niezwykle szczęśliwych dni mojego życia, bo zdecydowałem się na terapię właśnie tutaj. Mira i Wacek, Ewa, Monika, Amanda, Marysia z Mariankiem, Ela, Paulinka, Irenka, tworzą miejsce niezapomniane i wyjątkowe. Azyl profesjonalizmu, ludzkiej dobroci, serca, tolerancji, zrozumienia, akceptacji i niezwykłego oddania dla potrzeb wszystkich, którzy potrzebują i chcą pomocy. Oaza pośród przeuroczej przyrody Bieszczad.
Poza świetnym programem terapeutycznym nie sposób przejść obok tworzonej tutaj domowej, rodzinnej atmosfery.
Dodatkowo w tym Miejscu ponownie poczułem, zrozumiałem i doceniłem bezcenną wartość relacji między ludźmi. Relacji opartej na umiejętności słuchania, uwagi, podmiotowości, rozmów i chęci zrozumienia innych. Tworzą się tutaj grupy ludzi mających ten sam problem, różne charaktery i dzięki temu właśnie doceniam i szanuję indywidualność każdego. Zapamiętam na długo Rafała, Jacka, Stasia, Kasię, Darka, Ryśka, Janusza, Wojtka, Jurka, Justynę. Im też dziękuję za to, że stali się wartościową częścią mojego leczenia, a wielu z Nich powodem szczerej radości i uśmiechu. Na koniec „Wisienka na torcie” – Zara, husky o błękitnych oczach – Towarzyszka spacerów i obcowania z naturą.
DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚCIE

Piotr

-

Głogów Młp.

Hoczew Bieszczady hm mozna sie rozmarzyc…tak wlasnie wiekszosci ludzi gory, piekne widoki…dla mnie cos wiecej.To miejsce w ktorym moj tata postawil pierwsze kroki w trzezwosci.Tam zrozumial swoja chorobe i to , ze warto walczyc, warto zyc! warto byc trzezwym! Wiem, ze nie bylo to latwe i nigdy nie bedzie.To ciagla walka ze slabosciami i ciezka praca.Dzis juz wie gdzie szukac pomocy zeby zawalczyc o swoje byc albo nie byc!To magiczne miejsce stworzyli Mirka i Wacek bardzo mile cieple osoby o wielkim sercu.Sa bardzo zaangazowani w prace z uzaleznionymi. Dlaczego to miejsce?Pomocy szukalam w wielu miejscach. Krotkie sluzbowe rozmowy dotyczace stanu taty, malo przekonywujace mnie odpowiedzi. Czasem mialam wrazenie , ze nie rozmawiam o czlowieku tylko przedmiocie. Wykreslalam powoli z listy numery do osrodkow i przyszla kolej na osrodek w Hoczwi.Odbiera pani Mirka , mily cieply glos, spokojna szczra rozmowa , ktora podniosla mnie na duchu. Lista osrodkow byla jeszcze dluga ale juz wiedzialam ze to jest to!to dobre miejsce. Nie pomylilam sie Tata krotko podsumowal spotkanie z Mirka i Wackiem mowiac "spotkalem dwa anioly"i pojechal na terapie. Podziekowanie za wsparcie i pomoc dla terapeutow , pani psycholog i pani pielegniarki. Macie panstwo podejscie , wiedze, serce i cierpliwosc. Pani Ewo, Amando, Marysiu , Irenko, Panie Michale za tak Wiele takie male proste slowo DZIEKUJE. Oj nie sposob pominac pania Ele i podziekowac za "kulinarne niebo w gebie"duzo sie dobrego slyszy.Wielkie dzieki dla uczestnikow terapii oni rowniez pomagaja sobie wzajemnie w tej trudnej drodze do trzezwosci.Wszystkim uczestnikom terapii zycze duzo zdrowia, samych pogodnych trzezwych dni i wytrwalosci. Magia miejsca, wspaniali ludzie ,fachowa opieka troska , dobre slowo i psia dama Zorka , ktora umila pobyt w osrodku to jest wlasnie Terapia bieszczady . 

Ula

-

Krosno

Na wstępie chciałbym Wszystkim życzyć wszystkiego dobrego, zdrowia i szczęścia z okazji Świąt bożego Narodzenia. Dzień mojego przyjazdu do Ośrodka w Hoczwi zapisał już się na zawsze w moim życiu. Jadąc do Was byłem pewien obaw, niepokoju i niepewności czy dam radę zmienić coś w swoim pijackim życiu i walczyć z chorobą jaką jest alkoholizm. Jest to jedna z najważniejszych i bardzo trudnych decyzji, którą podjąłem w swoim życiu, a na dodatek trafna. Pobyt w ośrodku pozwolił mi uwierzyć w to, że mogę coś ze swoim życiem zrobić – przede wszystkim pokazaliście mi co mam robić aby zawalczyć o siebie, swoje zdrowie i dążyć do tego abym był trzeźwiącym alkoholikiem. Pobyt u Was traktuję tak jakbym się na nowo narodził, a ukończenie terapii to postawienie pierwszego kroczka w nowym życiu, tak aby następne, pewniejsze kroki wiodły mnie do trzeźwienia. Za to Wam z całego serca dziękuję, bez was, sam bym sobie nie poradził. Zdaję sobie z tego sprawę, że jest to dopiero początek długiej i krętej drogi która prowadzi mnie do celu. Bez pobytu i terapii w Waszym Ośrodku nie był bym w stanie stanąć na starcie do walki z chorobą alkoholową. Dziękuję Wam wszystkim za to co zrobiliście dla mnie i innych walczących o siebie. Wiem, że przede mną wiele pracy i wyzwań aby to osiągnąć, ale wiem, że wiedzę, porady i wszystko co mi przekazaliście pozwoli mi to zrealizować. Jestem pełen nadziei, że mi się to uda.
Szczególnie chciałbym podziękować Mirce i Wackowi za to, że pojawiliście się moim życiu. Jesteście wspaniałymi ludźmi, a to co robicie prowadząc ten Ośrodek jest czymś niesamowitym, dającym ludziom wiarę w to, że można coś w swoim życiu zmienić popadając w choroby jakimi są uzależnienia. Dziękuje Wam za ciepło. serdeczność jaką darzycie każdego uczestnika terapii.
Chciałbym podziękować całej kadrze Ośrodka: Marysi, Ewie, Amandzie i Michałowi za wasz profesjonalizm, doświadczenie, zaangażowanie i poświęcenie w tym co robicie. Jesteście Wielcy. Jestem pewien, że wszyscy którzy będę stosować się do waszych zaleceń są zdolni przezwyciężyć swoje uzależnienie.
Oczywiście jakbym mógł zapomnieć o wyczynach kulinarnych Eli- już mi ich brakuje.
Macie wspaniały Ośrodek który będę polecał wszystkim, którzy będą tego potrzebowali.
Na koniec jeszcze raz wszystkim dziękuję.
PS. DBAJCIE I PILNUJCIE ZARKI.

A ponieważ za parę dni mam już Nowy Rok to chciałbym aby w tym Nowy Roku życzyć Wam, aby:
Spełniły się świąteczne życzenia:
te łatwe i trudne do spełnienia.
Niech się spełnią te duże i te małe,
te mówione głośno lub wcale.
Niech się spełnią wszystkie one krok po kroku,
tego życzę w Nowym Roku.
A wszystkim tym, którzy mają zamiar walczyć ze swoimi słabościami, przede wszystkim uzależnieniami życzę aby podjęli rękawice i stanęli do walki.

Jacek

-

Morąg

Do niedawna nie wierzyłam, że ktoś może pomóc mojemu bratu wyjść z nałogu. Bezskutecznie szukałam rozwiązania z tej trudnej dla całej rodziny sytuacji. Po wielu próbach w końcu udało mi się znaleźć najwspanialszy ośrodek, w którym pracują nie tylko terapeuci czy psycholodzy ale przede wszystkim ludzie, dla których wykonywany zawód jest życiowym powołaniem. Bardzo dziękuję całemu personelowi ośrodka za opiekę i rewelacyjne podejście do Pawła. Stworzyliście tam nie tylko miejsce terapeutyczne ale także drugi dom, do którego Paweł troszkę tęskni????. Szczególne podziękowania dla Pani Amandy za poświęcony mi czas na długie rozmowy telefoniczne. Pani Mirko dziekujemy za pyszne pierniczki. Dziękuję również za opiekę po skończonej terapii. Teraz wiem, że Paweł ma super przyjaciół do których zawsze może zadzwonić. JESTEŚCIE REWELACYJNI!!!

Kasia siostra Pawła alkoholika

-

Ostrów Wlkp

Każda wielka podróż zaczyna się od pierwszego kroku. To idealne miejsce żeby ten pierwszy krok postawić tutaj. Bardzo wam dziękuję każdemu polecam to miejsce super atmosfera i ludzie którym naprawdę zależy. Każdy kto nie może poradzić sobie ze swoim nałogiem znajdzie tam pomoc wiem to ze swojego doświadczenia. Czeka mnie jeszcze wiele pracy ale podstawy już mam. Dziękuję!!!. Mirko, Wacku, Amando, Marysiu, Ewo, Michale dzięki za zrozumienie, profesjonalizm, zaangażowanie. Eluniu o tobie też pamiętam jesteś wielka. Jesteście wspaniali nigdy was nie zapomnę!!!

Paweł

-

Ostrów Wlkp

W życiu każdego człowieka są takie chwile i miejsca o których nigdy nie chce się zapomnieć, zatrzymać w sercu wspomnienia do końca życia…Ośrodek w Hoczwi to takie moje miejsce. Dzięki ludziom którzy tam pracują z ogromnym zaangażowaniem i profesjonalnym podejściem uwierzyłam w siebie,poznałam swoją wartość i zrozumiałam że nie mam możliwości wyleczyć się za bliską osobę. Mirko, Wacku, Ewo, Marysiu, Amando, Michale- jesteście CUDOWNI ,dzięki Wam dziś jestem szczęśliwa,nareszcie cieszę się życiem.Zamykam oczy,wracam na taras i wdycham zapach wolności….. z kuchni wydobywa się cudowny aromat Eli wyczynów kulinarnych (buziaki Eluniu).Minęły trzy miesiące a ja codziennie wracam wspomnieniami, tęsknię za Wami i nie będzie przesadnie jeśli powiem iż w Bieszczadach narodzilam się na nowo z wiarą w siebie i lepsze jutro.Dziękuję Wam Kochani????

Agnieszka-żona alkoholika

-

Supsk

Początkowo chciałem napisać o tym, że poczułem się tu bezpiecznie. Że Mirka i Wacek to niespotykanie ciepli i życzliwi ludzie, że Pani Ela rozpieszczała nas wspaniałą kuchnią, o wieczornych dyskusjach na tarasie…..ale to nie byłoby to, co tak naprawdę czuję. Bo choć to prawda – takie komplementy pisze się po pobycie w sanatorium. A przecież chodziło o coś znacznie ważniejszego – o moje życie……być może w ostatniej chwili.
Podali mi rękę wtedy, gdy już niewielu spośród moich tzw. kumpli chciało mi ją uścisnąć na powitanie. Teraz (mijają właśnie cztery miesiące mojej abstynencji) gdy myślę o Ośrodku Mirki to nie mam wątpliwości, że to najlepsza rzecz, jaką mógł zesłać los. Czy było łatwo? Nie bardzo. Były takie dni, że myślałem – nie dam rady. I wtedy jeszcze wyraźniej docierało do mnie, że to głównie ja mam walczyć, że mojego życia nikt za mnie nie uratuje. Ale wiem na pewno, że bez nich nie poradziłbym sobie……
O profesjonalizmie terapeutów, psychologów i tych wszystkich osób dzięki którym przetrwałem niech wypowiadają się ich dyplomy i certyfikaty (w internetach można wiele o nich poczytać). Ja powiem tylko tyle – jestem i będę wdzięczny za to, że zobaczyli we mnie człowieka i pomogli mi stanąć na nogi. Zrobię wszystko, żeby swoim nowym życiem udowodnić, że było warto. Mirko, Wacku, Michale, Ewo, Amando, Elu, Marysiu……….Dziękuję
PS.
Dziękuję też moim najbliższym że nie zwątpili we mnie, że byli uparci i konsekwentni na samym początku kiedy wahanie i strach były największe – z każdym kolejnym tygodniem było łatwiej.

Bartek

-

Rzeszów

Witam serdecznie ☺
Przebywalam w ośrodku terapia Bieszczady na przełomie czerwa-lipca 2017 i najszczerzej jak potrafię i z czystym sumieniem mogę stwierdzić "TAK TO JEST TO"co mam na myśli? mianowicie to ze byłam wcześniej w dwóch ośrodkach,natomiast dopiero tu dopiero w tym miejscu dowiedziałam się dlaczego jestem chora dlaczego pije i jak sobie z tym radzić… miejsce spokojne okolica malownicza na prawdę można się wyciszyć przemyśleć odpocząć ale nie to jest najważniejsze-przekaz i Edukacja terapeutów jest na najwyższym poziomie i trafia bezpośrednio do naszych zbuntowanych głów… właściciele Mira i Wacek to ciepli uczciwi i bardzo dobrzy ludzie,terapeuti Michał(mój indywidualny) i Ewa bardzo mądrzy i wykfalikowani z rewelacyjnym podejściem. Nie ma sie co bać, trzeba się spakować i przyjechac-zapewniam Was-przyszłych pacjentów ze nie będzie to stracony czas ale przede wszystkim od Was samych najwięcej zależy-ja nie żałuję ani chwili pobytu w ośrodku.
Aha-nie ma żadnych krat i pasów bezpieczeństwa,bo tak wiele ludzi widzi takie miejsce,jest mnóstwo swobody rodzinna atmosfera pyszne jedzenie i ogromne wsparcie!!!! Polecam ☺

Angelika

-

Katowice

Zdarza się tak czasem w życiu, że w najmniej oczekiwanym momencie znajdujemy się na dużym zakręcie, zakręcie z przepaścią za którą jest pusta, albo nawet koniec… Koniec wszystkiego, koniec życia… pustka, ciemność…
Może się to przydarzyć każdemu, mi czy Tobie. I nie ważne kim z zawodu jesteś, jakie masz wykształcenie czy status materialny.

Na szczęście jest takie miejsce na ziemi, które nie pozwoli Ci spaść w tą przepaść, pomoże z powrotem złapać przyczepność i wrócić na odpowiedni tor jazdy. Tym miejscem jest właśnie Terapia Bieszczady. Miejsce w którym rodzisz się jeszcze raz, miejsce w którym dostajesz wszystko aby to było możliwe. Oczywiście nie czynią tam cudów, czarów czy też nie sypią Twojej głowy kosmicznym pyłem – dostajesz wszystko, aby żyć “normalnie”, ale to również wymaga Twoich chęci i Twojej pracy…

Spędziłem tam 4 tygodnie – jedne z najlepszych tygodni w moim życiu. Wspaniali ludzie, wspaniały klimat pozwala naprawdę zacząć wszystko od nowa. Domowa atmosfera i luz jest kolejnym atutem tego miejsca. Dziękuje Wam wszystkim i każdemu z osobna – wielkie ukłony i szacunek do końca życia !!!

Ps. Elu – oczywiście o Tobie nie zapomniałem – dziękuje za najlepszą kuchnię na świecie !!!

M@niek

Witam po ponad roku trzeźwienia ,wróciłem tam w Bieszczady do ośrodka Odnowa razem z grupą Lubaczowskiego Stowarzyszenia na Rzecz Trzeźwości „ VIA .Spędziliśmy tam czas bardzo miło ,były wykłady na temat uzależnień, jak również wolne dyskusje przy ognisku .Samo spotkanie ze znajomymi którzy razem ze mną trzeźwieją było dużym przeżyciem . Pozdrawiam wszystkich którzy zastanawiają się, co z sobą zrobić aby nie pić, dzwońcie do ośrodka tam jest pomoc. Członkowie stowarzyszenia bardzo serdecznie dziękują całej kadrze Ośrodka za miłe przyjęcie i zakwaterowanie.

Jan

-

Lubaczów

Niesamowite miejsce, niesamowici ludzie w szczególności Mira i Wacek to osoby dzięki którym odzyskałem wiarę w to że jeszcze nie przegrałem życia i że jestem w stanie wiele zmienić i osiągnąć jeśli tylko chcę. Każdy kolejny dzień czystości sprawia mi ogromną radość. Z całego serca DZIĘKUJĘ ZA POMOC

JaroJaro

Natrafienie na Wacka i Mirke zupelnie przypadkowe, moj ostatni tygodniowy ciag i cos nagle peka, wyciagam telefon i dzwonie. Rozmawiam z Mirka, potem z Wackiem, oczywiscie mocno nagrzany, decyzja, kupuje bilet, lece do Rzeszowa. Jeszcze w "chmurach" mysle o tym " ostatnim kielichu", ale odpuszczam, kac telepie mnie mocniej niz turbulencje w samolocie. Z lotniska odbiera mnie Wacek, przegadujemy cala droge do Sanoka, rozmawiamy o alkoholu ale nie tylko, od razu czuje nic porozumienia. Poznaje Mirke, bardzo ciepla, radosna osoba. Od poczatku zero skrepowania, jakbysmy sie znali latami! Sama terapia profesjonalna, chociaz pewnie moj charakter dal sie niektorym terapeutom we znaki:-) nie ze wszystkim sie zgadzam, ale wszystko analizuje, ot taki juz jestem:-) potem powrot do domu i strach jak to bedzie, kolejne mijajace tygodnie pokazaly, ze mozna, mozna zyc bez alkoholu! Dzisiaj wiem, ze nie jest mi on do niczego potrzebny! Dokladnie rok pozniej ( co do dnia) staje na "Dachu Afryki", wchodze na Kilimanjaro, na szczycie placze ze szczescia, po pierwsze ze tu jestem, po drugie, ze ten rok uplynal mi w calkowitej trzezwosci. Odzyskalem rodzine, odzyskuje zaufanie osob, ktore nieraz nadszarpnalem i ogolnie jestem szczesliwy. Problemy dnia codziennego sa i beda zawsze! Ale dzisiaj wiem, ze nie musze dolewac jeszcze do nich litra wodki:-) Problemy trzeba rozwiazywac, zyc tak zeby miec na wszystko czas, kochac ludzi ktorzy sa wokolo, i dziekowac Bogu za kazdy przezyty dzien. Serdecznie dziekuje wam za okazana mi pomoc, dziekuje za to jakimi jestescie wspanialymi ludzmi, dzieki wam odzyskalem zycie na nowo, dziekuje rowniez Ewie, Michalowi i reszcie terapeutow, niescie dalej ludziom nadzieje, bo ona na poczatku jest najbardziej potrzebna….

Piotr

Witam.Przebywałem w ośrodku w lipcu 2016 roku. Zawiozła mnie tam moja bratowa. Nie dawałem sobie rady z moim nałogiem a pracownicy ośrodka podali mi pomocną dłoń. Nie dość że pomogli mi wyjść z nałogu to jeszcze pokazali mi rozwiązania wielu moich problemów. Teraz mimo zakończonej terapii cały czas utrzymują ze mną kontakt i wspierają mnie w mojej trzeźwości. Profesjonalna kadra, klimat ośrodka i miła przyjazna atmosfera pomaga w walce z chorobą. Dziękuję za wsparcie i pomoc.

Darek

Witam wszystkich którzy jeszcze zastanawiają się nad tym czy spróbować coś zmienić w swoim życiu czy dalej udawać że niema problemu z alkoholem.Ja w ośrodku spędziłem 4 tygodnie tak jak bym był na wczasach,, ha ha .Przebywałem w ośrodku wiosną ubiegłego roku nie żałuje ani złotówki którą tam zostawiłem ,bo dziś po roku trzeźwości jestem innym człowiekiem.Terapeutki wytłumaczyły mi na czym polega ta choroba jaką jest alkoholizm. W ośrodku panuje bardzo miła atmosfera, opieka medyczna i terapeutyczna na wysokim poziomie i Bieszczady czyste powietrze ,wycieczki w góry po prostu super .Cały czas jestem w kontakcie z Michałem " ten od bloga ." Dziękuje wszystkim za pomoc bo sam nie dałbym rady , Pozdrawiam.

Jan

-

Lubaczów

Witam serdecznie wszystkich. Przebywałem w ośrodku w sierpniu 2016 roku. Uważam ten czas spędzony w Hoczwi za jedna z lepszych rzeczy , które spotkały mnie w życiu a koszt jaki poniosłem jako najlepsza inwestycje na przyszłość . Bałem się tego wyjazdu bardzo , jako człowiek bardzo aktywny nie wiedziałem jak sobie poradzę na takim długim "urlopie" ale już rozmowy telefoniczne przed wyjazdem działały na mnie kojąco i okazało się, ze było cudownie . Wspaniali ludzie którzy otoczyli mnie opieka i zajęli się mną w bardzo profesjonalny sposób. Cudowne miejsce ,pełna wygoda i komfort , nie sposób nie wspomnieć o wspaniałym jedzeniu :))) przytyłem prawdę mówiąc 8 kilo przez miesiąc ale mogłem sobie na to pozwolić . Jedzenie nie dość ze pyszne to tez zdrowe , wyniki badań po powrocie książkowe! Problemem jest dla mnie teraz znalezienie tak profesjonalnych i miłych terapeutów w Warszawie bardzo wysoko cała ekipa z Bieszczad postawiła poprzeczkę. Na szczęście jesteśmy w kontakcie i wiem, jestem pewny, ze mogę tam w razie potrzeby pojechać w każdej chwili i będę miło widziany. Szczerze i z pełna odpowiedzialnością polecam to miejsce wszystkim którzy są teraz "na zakręcie ". Tam pokażą Ci prosta i świetlaną drogę.

Piotr

-

Warszawa

Witam byłem w tu styczeń/luty 2017. Świetne miejsce żeby odciąć się od nałogowej rzeczywistości, spokój i cisza. Bałem się że 4 tygodnie to za długo jednak po tym żałowałem że to TYLKO 4 tygodnie. Właściciele i terapeuci to świetni ludzie nikt na nikogo nie patrzy z góry i nikt nikogo nie ocenia. Internet dobrze hula , niema problemu z filmami w HD. I co dla mnie było ważne to to że świetnie karmili 🙂 więc jeśli ktoś się czegoś obawia to nie ma czego bo naprawdę warto tu przyjechać. Pozdrowienia dla całej ekipy z Hoczwi, dziękuję za wszystko:)

Maciek

-

mazowieckie

5 thoughts on “Opinie”

  1. Witam serdecznie. W ośrodku w Łukawicy był na terapii mój mąż. Brakuje mi słów uznania i wdzięczności co do wszystkich terapeutów tam pracujących, a szczególnie dla Pana Marka, który poświęcił wiele czasu dla mojej rodziny, nie patrząc na odległość (80 km), gdy trzeba było przyjechać, porę dnia czy nocy. Ogromne zaangażowanie w proces leczenia, empatia, profesjonalizm, doświadczenie, wiedza i wielkie serce! Myślę, że wyprostują tutaj najbardziej pokiereszowanego człowieka.

  2. nazywam sie ANNA byłam na TERAPI BIESZCZADY we wrześniu 2020 roku.Z całego serca mogę polecić ten Ośrodek ,wykfalifikowani terapeuci,rodzinna atmosfera i piękny krajobraz.Terapia nauczyła mnie nie tylko walczyć z nałogiem ale i spostrzegać zycie w innym świetle.Kiedys nalóg panował nade mną a na terapii nauczono mnie jak zapanować nad nim. po wyjściu z ośrodka masz stały kontakt z terapeutami, ja do dzisiaj przeprowadzam rozmowę z terapeuta.Chcialabym podziękować Mirce ,wszystkim terapeuta a szczególnie Markowi.

  3. Witajcie.
    Szczerze mówiąc nie umiem myśleć o tym miejscu jak o Ośrodku Leczenia Uzależnień, tak samo jak nie potrafię określić działających Tam ludzi jako Terapeutów. Najbardziej pasują określenia Dom i Przyjaciele.
    Z początkiem roku 2021 poszukiwałem pomocy w walce z chorobą która mnie zżerała od środka i poniżała przed ludźmi dookoła. Spędzała sen z powiek moich bliskich i pozostawiała ich w poczuciu ciągłego braku bezpieczeństwa. Nigdy wcześniej nie myślałem o swoim uzależnieniu jak o chorobie a nawet więcej, ja nie myślałem o tym, że jestem uzależniony. Dopiero miesiąc pracy która została wykonana pod okiem wykwalifikowanych Przyjaciół, w Bieszczadzkim Domu, dotarło do mnie wiele prawd opisujących mechanizmy jakie mną kierowały. Co najważniejsze przekazano mi wiedzę i narzędzia dzięki którym mogę cieszyć się życiem jako trzeźwy i odpowiedzialny człowiek. Podróż jaka rozpoczęła się w Łukawicy trwa do dzisiaj, jest piękna i daje nadzieję na to, że będzie trwać wiecznie.
    Dziękuję!!!

  4. Polecam z całego serca ten ośrodek.
    Piękna przyroda, ciepła, rodzinna atmosfera, pyszne jedzenie i wspaniali ludzie. Pobyt w ośrodku pozwolił mi dostrzec i zrozumieć moją chorobę jaką jest alkoholizm. Pokazali mi początek drogi, którą muszę iść, jak radzić sobie z trudnościami żeby przetrwać. Za to wszystko dziękuję terapeutom- Piotrowi, Ewie, Ani, Markowi. Cudowni ludzie którzy szczerze i ze zrozumieniem chcą pomóc każdemu człowiekowi. Pozdrawiam Mirkę- bardzo ciepłą i miłą właścicielkę o wielkim sercu oraz Rafała szczerego i wspaniałego człowieka.
    Dziękuje Piotrowi, który po wyjściu z Hoczwi daje mi siłę i troskę w dalszej terapii. Bo jest to ciągła walka ze słabościami i ciężka praca, ale możemy ja wygrać, tylko musimy chcieć.
    Dziękuję wam za wsparcie i pomoc i ogromnie się cieszę że to właśnie do was trafiłam.
    Szczerze polecam każdemu kto potrzebuję pomocy i chce zmienić swoje życie. Naprawde warto.

  5. W ośrodku w Łukawicy jest miła domowa atmosfera. Prowadzący Marek jest miłym i ciepłym człowiekiem. Cała nasza grupa była bardzo zgrana. W naszych rozmowach z prowadzącym nie bałam się wyrażać swoich uczuć i zwierzać się ze swoich najskrytszych tajemnic, które spowodowały, że zaczęłam pić. Tutaj zapomniałam o alkoholu i poczułam wewnętrzny spokój. Zaczęłam się śmiać i dobrze sypiać. Obawy, które miałam przed przyjazdem do ośrodka były zupełnie niepotrzebne. Teraz już wiem, że postąpiłam słusznie i jestem z siebie dumna. Nie wiem czy wytrzymam w trzeźwości ale mam dużą nadzieję. Polecam wszystkim, którzy chcą wyjść z nałogu.

    Magda – Sandomierz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *